Zdecydowanie łatwiej przewidzieć, jaka nie będzie – z pewnością nie będzie kalką z II Wojny Światowej. Najprawdopodobniej będą to niejasne i mgliste działania podobne do tych, które mają obecnie miejsce na wschodniej Ukrainie. Jednak jeśli spojrzeć na tę sytuację z boku, to tak naprawdę nie wiadomo (przynajmniej oficjalnie), czy Rosjanie faktycznie wchodzą na Ukrainę. A nawet jeśli wchodzą, to czy naprawdę są nieproszonymi gośćmi – szczególnie problematyczna w tym aspekcie jest np. kwestia Krymu. Ale przecież, żeby przejąć kontrolę nad danym państwem, wcale nie trzeba wysyłać do niego wojska. „Służby Specjalne” Patryka Vegi doskonale to pokazują.
Naturalnie nasuwa się pytanie, czy w jakiś sposób do wojny można się przygotować. Choć trudno przygotować się na nieznane, wydaje mi się, że duży sens mają następujące działania: wymiana posiadanych złotówek na kilka innych walut, otworzenie rachunków bankowych w kilku różnych krajach, kupienie cennych aktywów trwałych (ziemia, biżuteria, obrazy) oraz… wzięcie kredytu w złotówkach w Polsce.
