Kryzys Widmo

Wszystko wskazuje na to, że możemy odetchnąć z ulgą. Zapewnienie Stanów Zjednoczonych o końcu kryzysu, to z pewnością dobra wiadomość dla Europy. Pytanie tylko, czy można zakończyć coś, czego nigdy nie było? A może mamy większe problemy, na które warto byłoby skierować swój wzrok?

Jeśli już laureat Pokojowej Nagrody Nobla, prezydent największego mocarstwa na świecie, Barack Obama mówi, że kryzys się skończył, to można zacząć świętować. Choćby nawet miał na myśli jedynie sytuację w USA i tak oznacza to, że już wkrótce kryzys skończy się także na całym świecie. Jest dobrze, a będzie coraz lepiej.



Jeden z moich profesorów zarządzania na SGH opowiadał kiedyś historię o tym, jak ludzie pytają go: „kiedy skończy się kryzys?”. Jego odpowiedź zawsze brzmi tak samo: „wtedy, kiedy przestaniesz o to pytać”. Chociaż w tym zdaniu jest bardzo dużo racji, ja posunąłbym się jeszcze o krok dalej.

Kryzysu proszę Państwa nie ma. W zależności od kierunku spoglądania możliwości są dwie: albo już dawno się skończył, albo też nigdy go nie było. Kryzys wskazuje bowiem na przejściowość – coś się stało, raczej nieprzewidzianego, przez chwilę będzie źle, ale z czasem znowu się odbijemy. My natomiast nie odbiliśmy się. Nie wróciliśmy do stanu „sprzed kryzysu” i raczej się na to nie zanosi.

Z oczywistych względów takie stanowisko nie jest poprawne politycznie. „Niefajnie” jest powiedzieć ludziom: „żyje się Wam gorzej niż kiedyś i powinniście się do tego przyzwyczaić”. Wbrew pozorom nie to stanowi największy problem.

Na rok 2015 spoglądam z niepokojem, którego powodów jest kilka. Po pierwsze nerwowe, niejasne ruchy na wschodzie Europy, coraz poważniejsze zamieszki wywoływane przez islamskich imigrantów. Po drugie, utrzymująca się stagnacja gospodarek Europy Zachodniej i USA, kroki w kierunku socjalizmu (co można wywnioskować chociażby z przywołanego na wstępie wystąpienia Obamy). I po trzecie, rosnące niezadowolenie klasy niskiej i średniej, coraz gorętsza dyskusja na temat rozpiętości dochodów i majątku w społeczeństwie. Nie wiem, czy podążamy w dobrym kierunku ale nawet jeśli, to jak uczy historia, zastępowanie starego porządku nowym, nawet lepszym, rzadko kiedy odbywa się na pokojowej ścieżce.
Trwa ładowanie komentarzy...