Granice są cienkie w ogóle, nie tylko te prowadzące do nałogów. Zaobserwować zmiany zachodzące w drugiej osobie to nie łatwa sprawa, zwłaszcza jeśli widujemy ją codziennie. Tym trudniej zauważyć je u siebie. Mogą to być inne uzależnienia, niekoniecznie alkohol. Czy to, co zrobiłem było złe? Czy zachowałbym się tak 10 lat temu? Ilu osobom przyznałbym się do tego, co zrobiłem? Na ile tematów nie mogę porozmawiać z dawnymi przyjaciółmi?
Najtrudniejsze w odpowiedzi na te pytania nie będzie to, że nie chcemy oceniać samych siebie, ale fakt, że zawsze w otoczeniu znajdą się różne głosy. To, co akceptowalne dla jednych, dla innych może być nie do przyjęcia. Myślę, że tylko jutro jest dobrym adwersarzem. Jeśli wierzyć Małgorzacie Halber, sprawdza się to w przypadku alkoholizmu.
