Najcieńsza granica na świecie

Granice, cienkie linie, często niezauważalne, które łatwo przekroczyć. Nałogi, w które popadamy nieświadomie i zmiany, które ze sobą niosą. Debiut Małgorzaty Halber daje do myślenia o tym, kim jesteśmy i kim możemy się stać.

Rozmawiałem ostatnio z przyjacielem, między innymi o książce„Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber. Stwierdził on, że najgorsze w alkoholizmie jest to, że jeśli raz przekroczysz tą cienką granicę to już zawsze, do końca życia, musisz odmawiać sobie tych wszystkich małych przyjemności: piwa w upalny dzień, dobrego wina do kolacji… Przyjemności, które tak naprawdę same w sobie nie są szkodliwe.

Granice są cienkie w ogóle, nie tylko te prowadzące do nałogów. Zaobserwować zmiany zachodzące w drugiej osobie to nie łatwa sprawa, zwłaszcza jeśli widujemy ją codziennie. Tym trudniej zauważyć je u siebie. Mogą to być inne uzależnienia, niekoniecznie alkohol. Czy to, co zrobiłem było złe? Czy zachowałbym się tak 10 lat temu? Ilu osobom przyznałbym się do tego, co zrobiłem? Na ile tematów nie mogę porozmawiać z dawnymi przyjaciółmi?

Najtrudniejsze w odpowiedzi na te pytania nie będzie to, że nie chcemy oceniać samych siebie, ale fakt, że zawsze w otoczeniu znajdą się różne głosy. To, co akceptowalne dla jednych, dla innych może być nie do przyjęcia. Myślę, że tylko jutro jest dobrym adwersarzem. Jeśli wierzyć Małgorzacie Halber, sprawdza się to w przypadku alkoholizmu.
Trwa ładowanie komentarzy...